Forum Wspólnoty Integracyjnej Jaśmin
Modlitwa
Dyskusje poświęcone wierze i Bogu.
Modlitwa
przez guciu78 » 31 sty 2010, o 12:49
„Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie"...
My jesteśmy trzej, ty jesteś trzej
Kiedy statek biskupa zatrzymał się na jeden dzień
na odległej wyspie, biskup postanowił
spędzić ten dzień jak najpożyteczniej.
Spacerując po plaży, spotkał trzech rybaków
naprawiających sieci.
Łamaną angielszczyzną wyjaśnili mu,
jak zostali nawróceni przed wiekami
przez misjonarzy.
- My być chrześcijanie – powiedzieli mu
wskazując na siebie z dumą.
Biskup był poruszony. Gdy zapytał,
czy umieją Modlitwę Pańską, odpowiedzieli,
że nigdy jej nie słyszeli.
Biskup był głęboko przejęty:
jak mogli nazywać się chrześcijanami,
jeśli nie umieli czegoś tak podstawowego
jak „Ojcze nasz”?
- W takim razie, co mówicie, gdy się modlicie?
- My podnieść oczy do nieba. My mówić:
- „My jesteśmy trzej, Ty jesteś Trzej,
zmiłuj się nad nami”.
Biskup aż się przeląkł tak prymitywnego,
wręcz heretyckiego charakteru ich modlitwy.
całą resztę dnia poświęcił więc,
by nauczyć ich „Ojcze nasz.”
Rybakom trudno było zapamiętać modlitwę,
ale zebrali wszystkie siły i następnego dnia,
przed odjazdem, biskup miał satysfakcję
usłyszeć z ich ust „Ojcze nasz” bez jednego błędu.
Po wielu miesiącach statek biskupa
znalazł się znowu przy tamtych wyspach
i kiedy biskup chodził po pokładzie
odmawiając swoje wieczorne modlitwy,
przypomniał sobie z zadowoleniem,
że na jednej z tych dalekich wysp jest trzech ludzi,
którzy dzięki jego cierpliwym wysiłkom,
mogą teraz modlić się jak należy.
Kiedy o tym myślał, nagle podniósł oczy
i zauważył jakiś świetlny punkt na wschodzie.
Światło zbliżało się do statku
i ku swemu zdumieniu zobaczył trzy sylwetki
idące po wodzie w jego kierunku.
Kapitan zatrzymał statek
i wszyscy marynarze zebrali się przy burcie,
by obserwować to zdumiewające zjawisko.
Kiedy trzy sylwetki znajdowały się już na odległość głosu,
biskup rozpoznali w nich
swoich trzech przyjaciół – rybaków.
- Biskupie! – zawołali – my cieszyć się, że cię widzieć.
My słyszeć twój statek, przejść obok wyspa
i iść szybko, szybko cię zobaczyć.
- Czego chcecie? – zapytał biskup z lękiem.
- Biskupie – powiedzieli – my smutni.
My zapomnieć piękna modlitwa. My mówić:
„Ojcze nasz, który jesteś w niebie,
święć się imię Twoje, przyjdź Królestwo Twoje...”
Potem zapomnieć.
Prosimy powiedzieć jeszcze raz cała modlitwa.
Biskup poczuł się zawstydzony.
- Wróćcie do waszych domów, moi dobrzy ludzie –
powiedział – a kiedy się modlicie, mówcie:
„My jesteśmy trzej, Ty jesteś Trzej,
zmiłuj się nad nami”.
Lew Tołstoj
My jesteśmy trzej, ty jesteś trzej
Kiedy statek biskupa zatrzymał się na jeden dzień
na odległej wyspie, biskup postanowił
spędzić ten dzień jak najpożyteczniej.
Spacerując po plaży, spotkał trzech rybaków
naprawiających sieci.
Łamaną angielszczyzną wyjaśnili mu,
jak zostali nawróceni przed wiekami
przez misjonarzy.
- My być chrześcijanie – powiedzieli mu
wskazując na siebie z dumą.
Biskup był poruszony. Gdy zapytał,
czy umieją Modlitwę Pańską, odpowiedzieli,
że nigdy jej nie słyszeli.
Biskup był głęboko przejęty:
jak mogli nazywać się chrześcijanami,
jeśli nie umieli czegoś tak podstawowego
jak „Ojcze nasz”?
- W takim razie, co mówicie, gdy się modlicie?
- My podnieść oczy do nieba. My mówić:
- „My jesteśmy trzej, Ty jesteś Trzej,
zmiłuj się nad nami”.
Biskup aż się przeląkł tak prymitywnego,
wręcz heretyckiego charakteru ich modlitwy.
całą resztę dnia poświęcił więc,
by nauczyć ich „Ojcze nasz.”
Rybakom trudno było zapamiętać modlitwę,
ale zebrali wszystkie siły i następnego dnia,
przed odjazdem, biskup miał satysfakcję
usłyszeć z ich ust „Ojcze nasz” bez jednego błędu.
Po wielu miesiącach statek biskupa
znalazł się znowu przy tamtych wyspach
i kiedy biskup chodził po pokładzie
odmawiając swoje wieczorne modlitwy,
przypomniał sobie z zadowoleniem,
że na jednej z tych dalekich wysp jest trzech ludzi,
którzy dzięki jego cierpliwym wysiłkom,
mogą teraz modlić się jak należy.
Kiedy o tym myślał, nagle podniósł oczy
i zauważył jakiś świetlny punkt na wschodzie.
Światło zbliżało się do statku
i ku swemu zdumieniu zobaczył trzy sylwetki
idące po wodzie w jego kierunku.
Kapitan zatrzymał statek
i wszyscy marynarze zebrali się przy burcie,
by obserwować to zdumiewające zjawisko.
Kiedy trzy sylwetki znajdowały się już na odległość głosu,
biskup rozpoznali w nich
swoich trzech przyjaciół – rybaków.
- Biskupie! – zawołali – my cieszyć się, że cię widzieć.
My słyszeć twój statek, przejść obok wyspa
i iść szybko, szybko cię zobaczyć.
- Czego chcecie? – zapytał biskup z lękiem.
- Biskupie – powiedzieli – my smutni.
My zapomnieć piękna modlitwa. My mówić:
„Ojcze nasz, który jesteś w niebie,
święć się imię Twoje, przyjdź Królestwo Twoje...”
Potem zapomnieć.
Prosimy powiedzieć jeszcze raz cała modlitwa.
Biskup poczuł się zawstydzony.
- Wróćcie do waszych domów, moi dobrzy ludzie –
powiedział – a kiedy się modlicie, mówcie:
„My jesteśmy trzej, Ty jesteś Trzej,
zmiłuj się nad nami”.
Lew Tołstoj
- guciu78
- Posty: 48
- Dołączył(a): 24 mar 2010, o 19:58
Posty: 2
• Strona 1 z 1
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość
- Strona główna forum
- Ekipa • Usuń ciasteczka • Delete style cookies • Strefa czasowa: UTC - 6 [ DST ]