Pozytywna weryfikacja – negatywnych wydarzeń

Pomyśl za ile bolesnych wydarzeń ze swojego życia jesteś dzisiaj wdzięczny, ponieważ dzięki nim zmieniłeś się i dojrzałeś? Oto prosta prawda życiowa, której większość ludzi nigdy nie odkrywa.

Szczęśliwe wydarzenia sprawiają, że życie jest czarujące, ale nie prowadzą zwykle do odkrywania prawdy o sobie ani do duchowego wzrostu, ani do wolności.
To jest zarezerwowane tylko dla rzeczy, osób i sytuacji, które sprawiają nam ból. Każde bolesne wydarzenie zawiera w sobie ziarno wzrostu i wyzwolenia.
W świetle tej prawdy powróć do swego życia i teraz spójrz na to wydarzenie, za które nie jesteś wdzięczny.
Zobacz,
czy potrafisz odkryć możliwość wzrostu, którą to wydarzenie niesie z sobą, a której do tej pory nie uświadamiałeś sobie i zatem nie udawało ci się z niej skorzystać.

Teraz pomyśl o jakimś niedawnym wydarzeniu, które sprawiło ci ból, które wyzwoliło w tobie negatywne uczucia. Ktokolwiek lub cokolwiek spowodowało te uczucia, był to twój Nauczyciel, ponieważ odsłoniły ci taką prawdę o tobie, jakiej prawdopodobnie nie znałeś.

Zaoferowały ci one zaproszenie i wezwanie do zrozumienia siebie, odkrycia prawdy, a więc do wzrostu, do życia i do wolności. Spróbuj teraz określić te negatywne uczucia, jakie w tobie wzbudziło to wydarzenie. Czy to był niepokój, poczucie braku bezpieczeństwa, zazdrość, gniew czy poczucie winy?

Co ta emocja mówi ci o tobie, o twoich wartościach, sposobie patrzenia na świat i życie, a przede wszystkim o twoim zaprogramowaniu i uwarunkowaniu?
Jeśli uda ci się to odkryć,
porzucisz jakąś iluzję, do której dotąd byłeś mocno przywiązany, lub poprawisz fałszywy sposób patrzenia czy nieprawdziwe przekonanie, lub nauczysz się dystansu do swojego cierpienia — gdy zdasz sobie sprawę z tego, że było to spowodowane przez twoje zaprogramowanie, a nie przez rzeczywistość.

Wtedy nagle odkryjesz, że przepełnia cię wdzięczność za te negatywne uczucia i wdzięczny jesteś tej osobie lub temu wydarzeniu, które je spowodowały.

Teraz zrób jeszcze jeden krok dalej.
Popatrz na wszystko, o czym myślisz, co odczuwasz,
o czym mówisz, że tego w sobie nie lubisz.
Wobec czego zachowujesz się tak, jakbyś tego nie lubił.

Czy to będą twoje negatywne uczucia, ułomności, twoje braki, błędy, przywiązania, obsesje, problemy emocjonalne, a nawet to co uważasz za grzechy.
Czy potrafisz każdy z nich zobaczyć jako
konieczną część twojego rozwoju, przynoszącą obietnicę wzrostu i łaski dla ciebie i innych, której by nigdy nie było, gdyby nie to, czego tak bardzo nie lubiłeś?
A jeśli ty spowodowałeś ból i negatywne uczucia w innych, czyż nie byłeś wówczas ich nauczycielem, instrumentem, który pozwolił im odkryć ziarno prawdy o sobie i ziarno duchowego wzrostu?
Czy potrafisz trwać w tej obserwacji tak długo, aż to wszystko zobaczysz jako szczęśliwy błąd, konieczny grzech, który przynosi tyle dobra tobie i światu? Jeśli tak, jeśli potrafisz, to twoje serce po brzegi wypełni się pokojem, wdzięcznością, miłością i
akceptacją wszystkiego. I odkryjesz to, czego ludzie szukają wszędzie, a czego nigdy nie znajdują. Źródło pokoju i radości ukrywające się w każdym ludzkim sercu.

A.D.

 

Piękno życia

Kiedy stało się rzeczą jasną, że Mistrz wkrótce umrze, uczniów ogarnęło przygnębienie.


Uśmiechając się Mistrz powiedział:
- Czyż nie rozumiecie, że to właśnie śmierć nadaje piękno życiu?
- Nie. Wolelibyśmy - wbrew temu co mówisz, byś nigdy nie umarł.
- Wszystko, co naprawdę żyje - musi umrzeć.
Popatrzcie na kwiaty - tylko sztuczne nigdy nie umierają.

A.D.

 

Nacisk

Mistrz pozwalał każdemu wzrastać duchowo zgodnie z własnym rytmem.
Nie słyszano, by kiedykolwiek "naciskał". On sam wyjaśnił to w następującej przypowieści:

Pewien człowiek zobaczył motyla,
usiłującego wydobyć się z kokonu.
Wydawało mu się, że motyl czyni to zbyt wolno,
zaczął więc delikatnie dmuchać.
Ciepło powietrza przyspieszyło proces,
wyłonił się jednak nie motyl,
lecz jakiś stwór z poszarpanymi skrzydełkami.

- Nie można przyspieszać procesu wzrostu - podsumował Mistrz. Można najwyżej doprowadzić do jego przerwania.

A.D.

 

Dotyk Boga

Przyjmijcie wygodną i sprzyjającą wypoczynkowi pozycję...

(Zamknijcie oczy...)

Spróbujcie sobie uświadomić wrażenia, jakich doświadcza wasze ciało w tej właśnie chwili, a z których niezbyt wyraźnie zdajecie sobie sprawę...
Uświadomcie sobie, jak ubranie dotyka waszych ramion...
A teraz poczujcie ubranie na plecach... albo ze plecami, dotykacie oparcia krzesła, na którym siedzicie...
Następnie poczujcie własne dłonie, które się stykają nawzajem lub spoczywają na brzuchu...
Z kolei uświadomcie sobie, że wasze uda i pośladki przyciśnięte są do krzesła...
A potem zogniskujcie doznania na podeszwach waszych stóp dotykających butów...
I znowu: wasze ramiona... wasze plecy... wasza prawa ręka... wasza lewa ręka... wasze uda... wasze stopy...
I jeszcze raz: ramiona... plecy... prawa ręka... lewa ręka... prawe udo... lewe udo... lewa stopa... prawa stopa...

Nie zaprzestawajcie wędrówki po sobie samych, od jednego punktu ciała do drugiego. Nigdzie nie zatrzymujcie się dłużej niż na kilka chwil: przy ramionach... plecach... udach... itd... przesuwając się od jednego do drugiego miejsca...

Możecie wędrować po tych wskazanych częściach ciała, a także, jeśli pragniecie, po innych: po głowie, szyi, przedramionach, klatce piersiowej, żołądku... Najważniejsze, byście rzeczywiście poczuli coś w każdym miejscu; żebyście poczuli to przez sekundę lub dwie i przechodzili do innej części ciała... Po upływie pięciu minut zakończcie ćwiczenie.

A teraz zastanówcie się: każde odczuwane przez was doznanie, bez względu na to, jak niewielkie i delikatne, jest rezultatem reakcji biochemicznych, które nie mogły zaistnieć bez wszechmocnej siły Boga... W każdym doznaniu wyczujcie moc Bożą...
Wyobraźcie sobie, że to On dotyka was wszędzie tam, gdzie coś odczuwacie... Rozpoznawajcie dotyk Boga w każdym doznaniu waszego ciała: dotyk szorstki, delikatny, przyjemny, bolesny...

Ludzie często pragną doświadczyć Boga, dlatego też niepokoi ich fakt, iż nigdy się im to pragnienie nie spełniło. Natomiast doświadczenie Boga nie musi być czymś nadzwyczajnym. Oczywiście, jest czymś odmiennym od codziennych doświadczeń, do jakich przywykliśmy: to jest ta głęboka cisza, jarząca się ciemność, pustka, która przynosi spełnienie. Ale także niespodziewanie, niepoliczalne błyski wieczności czy nieskończoności, nawiedzające nas wtedy, gdy się ich najmniej spodziewamy, to uczucie, że nasze zmysły wydobywają się poza nas samych, kiedy poddajemy się pięknu czy miłości. Rzadko traktujemy takie doświadczenia jako coś nadzwyczajnego. Z ledwością je dostrzegamy i nie rozpoznajemy, czym są, dalej poszukujemy jakiegoś nadzwyczajnego doświadczenia Boga, które, mamy nadzieję, przemieni nasze życie.

A tak naprawdę potrzeba niewiele, by doświadczyć Pana. Musimy tylko wyciszyć się, znieruchomieć i uświadomić sobie wrażenia, jakich dostarcza nam nasza dłoń... To tam spotkacie Boga żyjącego i działającego w was, dotykającego was, będącego tak blisko was, jak wy sami.

Ludzie zwykle uważają te ćwiczenia za zbyt pospolite. Z pewnością doświadczenie Boga jest czymś więcej, niż po prostu odczuwaniem doznań we własnej dłoni! Tacy ludzie zachowują się podobnie jak ci, którzy wytężają wzrok w przyszłość w oczekiwaniu przyjścia Mesjasza w pełnej chwale, podczas gdy Mesjasz, nierozpoznany, stoi tuż obok.

Wszyscy zbyt łatwo zapominamy, że Wcielenie oznacza, iż Boga można odnaleźć w codzienności. Czy pragniecie zobaczyć Boga? Popatrzcie w twarz sąsiada. Czy chcielibyście Go usłyszeć? Posłuchajcie płaczu dziecka czy głośnego śmiechu w zabawie, wiatru świszczącego w drzewach, stukotu przejeżdżającego pociągu. Czy chcecie Go poznać? Wyciągnijcie ramiona i obejmijcie kogoś, dotknijcie krzesła, na którym siedzicie, albo książki, która czytacie, albo w ciszy nasłuchujcie doznań, jakie przynosi własne ciało. Emanuel. Bóg jest wśród nas.

A.D.

 

Pragmatyzm - porada mistrza

Uczennica Mistrza przygotowała przyjęcie weselne i oznajmiła, że z miłości do ubogich skłoniła rodzinę, by – wbrew zwyczajom – gości ubogich posadzono na honorowym miejscu, a bogatych blisko drzwi.

Wpatrywała się w oczy Mistrza, oczekując jego pochwały.

Mistrz chwilę myślał, a potem powiedział:

- Moja droga, takie rozwiązanie nie byłoby zbyt szczęśliwe. Nikt nie cieszyłby się na tym weselu. Twoja rodzina czułaby się zakłopotana, bogaci goście obrażeni, a twoi biedni – byliby głodni, czuliby się bowiem zbyt skrępowani, by najeść się do syta.

A.D.

 

Strona 1 z 6

Increase your website traffic with Attracta.com